Anima i animus to archetypy kontrseksualne opisane przez Junga w Aionie (1951). Zobacz, jak projekcja sprawia, że wraca ten sam typ partnera.
Anima to nieświadoma kobieca strona w psychice mężczyzny, animus to nieświadoma męska strona w psychice kobiety. Jung opisał oba archetypy w Aionie (1951) jako pomost między świadomością a nieświadomością. Ten sam typ partnera wraca dopóty, dopóki projekcja pozostaje nieświadoma, bo w pierwszej fazie zakochujemy się w obrazie, nie w osobie. Obraz nie należy do niej.
Trzeci raz ten sam scenariusz. Inne imię, inna historia, ta sama dynamika i to samo rozczarowanie mniej więcej w czwartym miesiącu. Ludzie tłumaczą to sobie pechem albo typem, który po prostu im się podoba. Jung proponował inne wyjaśnienie, mniej wygodne i dużo bardziej użyteczne. Twierdził, że w pierwszej fazie zakochania widzimy nie tyle drugą osobę, ile własny nieświadomy obraz, który na nią nakładamy. Nazwał ten obraz animą albo animusem.
Anima to archetyp nieświadomej kobiecej strony w psychice mężczyzny. Animus to archetyp nieświadomej męskiej strony w psychice kobiety. Jung nazwał je archetypami kontrseksualnymi i opisał w Aionie (1951) jako figury pośredniczące między świadomym „ja" a nieświadomością.
Funkcja jest tu ważniejsza niż płeć. W modelu Junga anima i animus działają jak most: przez nie docierają do świadomości treści, do których nie ma dostępu wprost. Dlatego pojawiają się jako postacie w snach i w gwałtownych reakcjach na konkretnych ludzi.
Ten podział pochodzi z epoki Junga i nosi jej ślady. Współczesna psychologia czyta animę i animusa raczej jako dwa bieguny obecne w każdej psychice. Sam mechanizm projekcji działa niezależnie od tego, jak kto nazwie swoje bieguny.
Jung nigdy nie zamknął archetypów w skończonej liście. Popularna dwunastka z Bohaterem, Mędrcem i Błaznem pochodzi z książki The Hero and the Outlaw Margaret Mark i Carol S. Pearson (2001), czyli z marketingu. Polecam najpierw poznać [archetypy opisane przez samego Junga](/archetypy-junga): cień, personę, animę, animusa i Jaźń.
Projekcja to nieświadome przeniesienie własnej treści psychicznej na inną osobę, która zaczyna ją dla nas nosić. Jung opisywał zakochanie jako moment, w którym anima albo animus znajduje zewnętrzny hak i osadza się na konkretnym człowieku. Stąd siła tego stanu i jego luźny związek z faktami.
Projekcja potrzebuje haka. Zwykle jest nim realny rys drugiej osoby: sposób mówienia, dystans, talent, coś w spojrzeniu. Ten jeden rys wystarczy, żeby obraz się przykleił, a resztę dopisujemy sami. Porównuję to często do ekranu w kinie. Film jest Twój, ekran cudzy, a wrażenie takie, jakby wszystko działo się tam.
Dlatego na początku wiemy o kimś niewiele i czujemy, że wiemy wszystko. Skąd ta pewność? Nie pochodzi z drugiej osoby. Jung wiązał ten mechanizm z budową nieświadomości, opisaną w Archetypach i nieświadomości zbiorowej (1934-1954). Archetyp ma formę, nie treść. Dopiero kontakt z konkretną osobą wypełnia ją twarzą, głosem i imieniem.
Ciało orientuje się szybciej niż świadomość. Napięcie, przyspieszony oddech, poczucie „to ta osoba" po dwudziestu minutach rozmowy. W języku pracy z energią mówi się o [sygnałach ciała i blokadach energetycznych](/blokady-energetyczne-objawy), w jungowskim o uruchomionym kompleksie.
Bo projekcja odtwarza tę samą formę, dopóki pozostaje nieświadoma. Zmienia się osoba, nie zmienia się obraz. Jung ujął to w Aionie (1951) w zdaniu, które stało się najczęściej cytowanym fragmentem tej książki.
Sytuacja wewnętrzna, której nie uświadamiamy, pojawia się na zewnątrz jako los. To parafraza, nie cytat dosłowny.
Ten wzorzec znam z wielu rozmów i prawie zawsze wygląda tak samo: trzy historie, trzy różne osoby, jeden łuk. Opowiadany zwykle jako seria przypadków, a nie jako jedna sprawa.
Powtarzalność nie bierze się z pecha, tylko z selekcji. Wybieramy osoby, które pasują do formy: dają się zidealizować, zostawiają dość miejsca na dopisanie reszty. Ludzie, którzy nie nadają się na ekran, przechodzą obok niezauważeni.
Rozczarowanie jest wpisane w ten układ. Po kilku miesiącach druga osoba zaczyna pokazywać, kim jest, a to rzadko pokrywa się z obrazem. Pojawia się poczucie oszukania, choć nikt nikogo nie oszukał.
Ten sam rys, który drażni u trzeciego z rzędu partnera, mówi zwykle więcej o Tobie niż o nich. To już teren [pracy z cieniem](/praca-z-cieniem-jung), bo projekcja działa w obie strony: idealizujemy to, czego sobie nie przyznajemy, i nie znosimy tego samego. Powtarzalne wzorce relacyjne opisuje też astrologia, przez [węzły księżycowe](/wezly-ksiezycowe-znaczenie).
Jung naszkicował cztery stopnie rozwoju animy i nazwał je imionami: Ewa, Helena, Maria i Zofia. Nie jest to drabina do zaliczenia, lecz opis tego, jak z czasem zmienia się obraz nakładany na drugą osobę. Odpowiednik po stronie animusa rozwinęła późniejsza literatura jungowska.
Po stronie animusa opisuje się zwykle cztery odpowiedniki: siłę fizyczną, sprawczość, słowo i autorytet, a na końcu sens. Ten wariant powstał w literaturze jungowskiej po Jungu, więc dobrze czytać go jako mapę, a nie jako tekst źródłowy.
Te stopnie łatwo czytać jak ranking i to najczęstszy błąd, jaki tu widzę. Ta sama osoba funkcjonuje na różnych poziomach w różnych okresach życia, a cofnięcie się po trudnym rozstaniu jest regułą. Podobne figury znajdziesz w [Wielkich Arkanach tarota](/znaczenie-kart-tarota-wielkie-arkana), co bywa wygodnym językiem do rozmowy o tych treściach.
Po nieproporcjonalności. Reakcja jest znacznie silniejsza niż to, co faktycznie wiemy o drugiej osobie. Jung traktował intensywność emocji jako najlepszy wskaźnik uruchomionego kompleksu, a pracę z tymi treściami opisywał m.in. w Archetypach i nieświadomości zbiorowej (1934-1954). Oto pięć sygnałów, które w praktyce spotykam najczęściej.
Żaden z tych punktów sam w sobie niczego nie przesądza. Ludzie zakochują się szybko i to bywa zwyczajnie ludzkie. Sygnał daje dopiero powtarzalność: trzy podobne historie z tym samym łukiem. Pomagają tu też sny, bo anima i animus pojawiają się w nich jako wyraziste postacie, a [jungowskie czytanie snów](/jak-czytac-sny-jung) daje do tego prosty klucz.
Wycofanie projekcji to rozpoznanie, że cecha widziana w drugiej osobie jest własną treścią psychiczną, i przyjęcie jej z powrotem. Jung wiązał ten ruch z indywiduacją, a o łączeniu przeciwieństw w psychice pisał w Mysterium Coniunctionis (1955-1956).
W konsultacjach proponuję zwykle rozpisać te pytania na kartce, po jednym dziennie, zamiast brać wszystkie naraz.
Te pytania działają lepiej na piśmie niż w głowie. Pisanie odbiera emocji część tempa.
Pierwsze znika napięcie pierwszej fazy i to bywa rozczarowujące. W zamian pojawia się coś innego: widzisz drugą osobę taką, jaka jest, z jej historią i granicami, a nie jako rozwiązanie własnego braku.
Druga zmiana dotyczy wyboru. Kiedy cecha wraca do właściciela, przestaje być warunkiem wstępu do związku. Można wtedy wybrać kogoś dla niego samego, a nie dla funkcji, którą ma pełnić. Jung nazywał ten kierunek [indywiduacją](/indywiduacja-jung) i traktował jako pracę na lata.
Bywa to trudny materiał. Jeśli wracają silne emocje albo stare rany, rozmowa z terapeutą jest tu na miejscu i nie wyklucza pracy symbolicznej.
Artykuł daje mapę, ale każda sytuacja ma swoje szczegóły. Jeśli chcesz przejść przez ten temat z kimś, kto pracuje z nim na co dzień, w Luna Persona Hermetica prowadzimy konsultacje 1:1 online. Zobacz, co obejmuje dyscyplina [Praca z energią](/energia), albo zajrzyj na [blog](/blog) po pozostałe teksty.
Anima to nieświadoma kobieca strona w psychice mężczyzny, animus to nieświadoma męska strona w psychice kobiety. Jung opisał oba pojęcia w Aionie (1951) jako archetypy kontrseksualne, czyli figury dopełniające świadomą tożsamość i otwierające dostęp do nieświadomych treści. Oba działają jako pomost do nieświadomości.
Nie. Jung budował ten model w ramach założeń swojej epoki, ale opisany przez niego mechanizm projekcji działa w każdej relacji. Współczesna psychologia czyta te pojęcia raczej jako dwa bieguny obecne w każdej psychice niż jako podział przypisany do płci partnera.
Sprawdź trzy rzeczy: czy umiesz wymienić realne wady tej osoby, czy Twoja reakcja jest proporcjonalna do tego, co o niej wiesz, i czy podobny zachwyt kończył się rozczarowaniem w poprzednich związkach. Powtarzalność łuku zachwytu i spadku mówi więcej niż pojedyncze zauroczenie.
Nie musi. Zwykle obniża się temperatura pierwszej fazy, a w jej miejsce wchodzi kontakt z realną osobą. Część relacji tego nie przetrwa, część dopiero wtedy się zaczyna. Jung wiązał ten ruch z indywiduacją, czyli z odzyskiwaniem tego, co oddaliśmy na zewnątrz.
Cień zbiera treści odrzucone z własnego obrazu siebie i w snach pojawia się zwykle jako postać tej samej płci. Anima i animus to figury płci przeciwnej, pośredniczące w kontakcie z nieświadomością. Jung poświęcił im osobne rozdziały w Aionie (1951). W projekcji cień budzi głównie irytację, anima i animus zachwyt.
Wszystkie teksty: blog.