Tarot a psychologia Junga: Wielkie Arkana jako obrazy archetypowe, na które psychika projektuje własny materiał. Rzetelny przewodnik tarocistki.
W ujęciu jungowskim karta tarota nie przepowiada zdarzeń, tylko podaje obraz archetypowy, na który psychika projektuje własny materiał. Dlatego talia działa jak lustro, a nie jak prognoza. Kilka Wielkich Arkanów da się czytać jako figury z psychologii Junga: Głupiec, Kapłanka, Diabeł, Wieża i Świat. Sam Jung wspomniał o tarocie tylko na marginesie.
„Czy on wróci” to pytanie, które przy kartach słyszę najczęściej. Zawsze proponuję je przeformułować, zanim wyłożę choć jedną kartę, bo w tej formie kieruje całą uwagę na kogoś innego. Jung dał język, który tę uwagę przestawia. Obraz na karcie jest na tyle ogólny i na tyle mocny, że przyciąga treści z wnętrza patrzącego. To mechanizm projekcji, opisany długo przed tym, zanim tarot stał się w Polsce popularny.
W czytaniu psychologicznym nie, i mówię to wprost na początku rozmowy. Karta nie zawiera informacji o zdarzeniach, tylko obraz, który zmusza psychikę do zajęcia stanowiska. To, co widzisz na karcie, mówi o Tobie tyle samo co o sprawie.
Historia talii to potwierdza. Karty pojawiły się w piętnastowiecznych Włoszech jako gra, a warstwa ezoteryczna doszła do nich dopiero w XVIII wieku, o czym napisałam szerzej w tekście o [historii tarota](/tarot-historia). Obrazy, które większość z nas ma przed oczami, pochodzą z talii Rider-Waite-Smith wydanej w 1909 roku.
Nie znaczy to, że rozkład jest bezużyteczny. Jego wartość leży gdzie indziej niż w prognozie. Karta pokazuje, jakie siły działają w Tobie wobec danej sprawy, a to zwykle wystarcza, żeby zobaczyć, co za chwilę zrobisz.
Niewiele i zawsze na marginesie. W Archetypach i nieświadomości zbiorowej (1934-1954) Jung wspomniał, że zestaw obrazów z kart tarota wydaje się dalekim potomkiem archetypów przemiany. To właściwie wszystko. Nie zbudował psychologii tarota i nie zostawił instrukcji czytania kart.
Wymieniał tarota w jednym szeregu z I Ching, czyli z metodami, które operują obrazami i wymagają od pytającego zajęcia stanowiska. Samemu I Ching poświęcił znacznie więcej miejsca, między innymi w Synchronicity: An Acausal Connecting Principle (1952). Tarot pozostał u niego przypisem i tak właśnie to podaję, również wtedy, gdy ktoś oczekuje mocniejszego poparcia.
Przy okazji jedna pułapka. Popularna dwunastka archetypów, która krąży w marketingu i w kursach tarota, pochodzi z książki The Hero and the Outlaw Margaret Mark i Carol S. Pearson (2001), a nie od Junga. Sam Jung nigdy nie zamknął [archetypów](/archetypy-junga) w skończonej liście.
Projekcja to nieświadome przeniesienie własnej treści psychicznej na zewnętrzny obiekt, który zaczyna ją dla nas reprezentować. Im mniej określony obiekt, tym łatwiej przyjmuje projekcję. Obrazy tarota są pod tym względem wygodne: dość konkretne, żeby przykuć uwagę, i dość otwarte, żeby pomieścić Twoją historię.
Dlatego dwie osoby patrzą na tę samą Wieżę i widzą co innego. Jedna widzi katastrofę, druga ulgę.
Karta niczego nie rozstrzyga. Pokazuje, gdzie stoisz, jeszcze zanim zdążysz to sobie powiedzieć.
To samo dzieje się w dobrze prowadzonej rozmowie. Osoba czytająca nie wydaje wyroków, tylko pomaga nazwać reakcję, która się właśnie pojawiła. Stronę praktyczną opisałam osobno, w tekście o tym, [jak wygląda sesja tarota](/jak-wyglada-sesja-tarota).
Wielkich Arkanów jest 22 i nie da się ich przypisać figurom jungowskim jeden do jednego. Kilka odpowiedniości jest jednak na tyle wyraźnych, że wraca w większości psychologicznych szkół czytania. Pełne znaczenia kart znajdziesz w przewodniku po [Wielkich Arkanach](/znaczenie-kart-tarota-wielkie-arkana).
Tej listy używam jako języka, nie jako słownika. Przy stole wygląda to tak, że karta daje nazwę czemuś, co osoba naprzeciwko już czuje, ale jeszcze nie potrafi nazwać. Obietnicy wiedzy o przyszłości nie ma w tym ani na moment.
Bo sekwencję 22 Wielkich Arkanów da się czytać jako drogę: od kroku w nieznane, przez spotkania z figurami władzy, miłości i straty, po obraz całości. Te same zadania opisywał Jung w [procesie indywiduacji](/indywiduacja-jung), czyli stawania się sobą w pełnym wymiarze.
Głupiec wyrusza bez bagażu. Po drodze spotyka Maga i Kapłankę, czyli własną sprawczość i własną nieświadomość. Potem rodziców, prawo i pierwszy poważny wybór. W połowie drogi przychodzą karty trudne: Śmierć, Diabeł, Wieża. Dokładnie w tym miejscu u Junga pojawia się konfrontacja z cieniem i rozpad persony.
Dalej idą Gwiazda, Księżyc i Słońce, a na końcu Świat. Jung nazwałby ten finał relacją ego z Jaźnią. Samo określenie „Droga Głupca” jest przy tym znacznie młodsze niż talia i upowszechniło się w podręcznikach tarota dopiero w drugiej połowie XX wieku.
W Psychologii a alchemii (1944) Jung pokazał, że seria obrazów potrafi odwzorować przebieg wewnętrznej przemiany. Tarot układa się podobnie, choć powstał w zupełnie innym celu. Kiedy w rozkładzie wypada Wieża, zadaję zwykle jedno pytanie: która moja konstrukcja przestała mnie mieścić?
Wszystko zależy od pytania. Pytania zamknięte („czy on wróci”, „czy dostanę tę pracę”) ustawiają karty w roli wyroczni i oddają sprawczość na zewnątrz. Pytania otwarte zostawiają ją po Twojej stronie i dlatego dają więcej materiału. Te cztery zamiany proponuję najczęściej.
Reszta to technika. Prosty układ trzech kart wystarcza na początek, a rozbudowane schematy raczej rozpraszają; podstawowe [rozkłady tarota](/rozklady-tarota-dla-poczatkujacych) opisałam osobno. Po wyłożeniu kart zapisz pierwszą reakcję, zanim sięgniesz po znaczenia. Ta reakcja jest materiałem, a nie błędem początkującego.
Najprostsza próba na własną rękę: jedna karta do pytania „co we mnie teraz pracuje” i dwa zdania notatki, zanim otworzysz jakikolwiek opis.
Nie. Czytanie psychologiczne to jedna ze szkół, obok tradycji wróżebnej, ezoterycznej, kabalistycznej i czysto intuicyjnej. Każda ma własne założenia i własną historię, starszą niż psychologia analityczna. Sama pracuję po jungowsku, ale nie uważam tej szkoły za jedyną poprawną, a [karty wyroczni](/karty-wyroczni-a-tarot-roznice) rządzą się jeszcze innymi regułami.
Uczciwie trzeba dodać drugą rzecz. Psychologia głębi też jest teorią, a nie wynikiem badań laboratoryjnych. Jung opisywał to, co obserwował w gabinecie, i budował z tego model. Tarot czytany po jungowsku pozostaje więc spotkaniem dwóch systemów symbolicznych i nie dowodzi niczego poza tym, co sam pokaże.
Artykuł daje mapę, ale każda sytuacja ma swoje szczegóły. Jeśli chcesz przejść przez ten temat z kimś, kto pracuje z nim na co dzień, w Luna Persona Hermetica prowadzimy konsultacje 1:1 online. Zobacz, co obejmuje dyscyplina [Tarot](/tarot), albo zajrzyj na [blog](/blog) po pozostałe teksty.
Nie ma na to potwierdzenia w jego pismach. Jung wspominał o tarocie rzadko, głównie jako o zestawie obrazów spokrewnionych z archetypami przemiany, co zapisał w Archetypach i nieświadomości zbiorowej (1934-1954). Systematycznie pracował za to z rysunkami, snami i z I Ching.
Nie. Rozkład kart bywa pomocny przy porządkowaniu pytań, ale nie jest leczeniem i nie zastępuje kontaktu ze specjalistą. Jeśli temat dotyczy depresji, traumy albo długiego kryzysu, terapeuta ma narzędzia, których talia nie ma. Dobra osoba czytająca powie to sama.
Najczęściej wskazuje się Diabła, bo pokazuje to, co wyparte i dlatego rządzi z ukrycia. Cień bywa też czytany z Księżyca oraz z Wieży, która rozbija wygodny obraz siebie. W praktyce cieniem jest ta karta, którą najbardziej chcesz szybko przykryć albo wytłumaczyć.
Popularna dwunastka nie pochodzi od Junga, tylko z książki The Hero and the Outlaw Margaret Mark i Carol S. Pearson (2001). Można ją nakładać na karty, ale to model marketingowy, a nie psychologia głębi. Jung nie ustalił zamkniętej listy archetypów.
Nie. Działa każda talia z czytelnymi obrazami, bo pracujesz z reakcją na obraz, a nie z jego wersją. Najczęściej używa się talii Rider-Waite-Smith z 1909 roku, bo scenki ma także w Małych Arkanach. W talii marsylskiej karty liczbowe są ornamentem, więc dają mniej zaczepienia.
Wszystkie teksty: blog.